Małe Molo (restauracja z widokiem na morze) Fot. Małe Molo. Gdzie: Aleja Franciszka Mamuszki 10, 81-718 Sopot. Małe Molo tu restauracja mieszcząca się tuż przy sopockiej plaży. Dzięki dużej liczbie wysokich okien wnętrze jest niezwykle jasne, a Wy macie możliwość oglądania morskich fal i wsłuchiwania się w krzyk mew.
Szczegóły nieruchomościPowierzchnia netto:12,000 m2Powierzchnia brutto:25,000 m2Klasa budynku:ARok oddania:Q4 2016Certyfikat:BREEAMDostępny od:2025-01-01Warunki najmuCzynsz biuro:€ - Czynsz retail: - Opłata eksploatacyjna:PLN naziemne:-Parkingowe podziemne:-Współ. pow. wspólnych (%): miejsc parkingowych:1/67Minimalny okres najmu (lata):7Lokalizacja Roosevelta 22, PoznańW pobliżuOpisBałtyk to jeden z najnowocześniejszych biurowców na mapie Poznania. W ostatnim czasie został nawet ogłoszony „nową ikoną miasta”. Budynek posiada 16 kondygnacji naziemnych i oferuje łączna powierzchnię biurową na wynajem do 15 tysięcy m2. Posiada trójpoziomowy parking podziemny mogący pomieścić do 175 aut. Biurowiec wyróżnia się unikalną architekturą, a przeszklona fasada zapewnia zarówno jasne, przestronne pomieszczenia jak i wyjątkowy widok na panoramę Poznania. Dodatkowym atutem jest znajdująca się obok zielona przestrzeń kulturalno-rekreacyjna „Przystań”.Biurowiec Bałtyk znajduje się w centralnej dzielnicy Poznania – Jeżyce. Lokalizacja tuż przy jednym z największych poznańskich węzłów komunikacyjnych jakim jest Rondo Kaponiera zapewnia doskonały dojazd komunikacją miejską, jak i własnym środkiem transportu. Wieżowiec znajduje się w bardzo bliskiej odległości od dworca kolejowego Poznań budynku swoje siedziby mają m. in. Vercom, R22, Zentoshop, Sweco Polska czy Polski Holding także dostępne aktualnie biura do wynajęcia w innych biurowcach na poznańskich Jeżycach – w Globisie czy Nobel biura do wynajęcia Wartość maksymalnej powierzchni nie może być mniejsza niż wartość powierzchni strona przechowuje i uzyskuje dostęp do danych już umieszczonych na urządzeniu użytkownika za pomocą mechanizmu Cookies. Akceptacja lub brak zgody na wykorzystywanie plików Cookies odbywa się poprzez ustawienia przeglądarki. Więcej informacji na temat przetwarzania danych dostępnych jest w Polityce Prywatności. Proszę obrócić urządzenie
Biurowiec Bałtyk, który szybko pnie się w górę przy rondzie Kaponiera, ma już pierwszych najemców. Jeden z dwóch inwestorów obiektu już teraz chwali się tym, co znajdzie się w środku budynku. A oprócz biur będą to m.in. restauracje, kawiarnie i klub muzyczny.
Do tego wyjazdu, tak jak zwykle, chciałam się dobrze przygotować – zanotować polecane miejsca, restauracje najczęściej odwiedzane przez lokalnych mieszkańców czy te spisane w polskich przewodnikach krytyków i blogerów kulinarnych. Na liście miałam jedną perełkę, której byłam pewna, i dla której specjalnie wybrałam się do Sopotu, ale z resztą miejscowości nie miałam łatwego zadania – może szukałam zbyt krótko, ale nie znalazłam klarownych wskazówek w Sieci, dzięki którym wiedziałabym od razu, gdzie nad Bałtykiem (wyłączając Trójmiasto) można dobrze zjeść. Skorzystałam z kilku waszych propozycji i doszperałam się kilku ciekawych miejsc, niestety nie wszystkie były mi po drodze. Podróż zaczęłam od kilku dni relaksu na totalnym odludziu w Zachodniopomorskiem, w niewielkim domku tuż przy plaży. Ja i moi towarzysze gotowaliśmy wtedy sami (bo gotowanie z widokiem na morze jest jeszcze bardziej przyjemne). Posiłki były proste, a po świeże ryby jeździliśmy (lub chodziliśmy plażą) do pobliskich miejscowości (na przykład do Chłopów), gdzie kupowaliśmy je prosto z rybackich kutrów. Wędzone halibuty, dorsze i makrele nabywaliśmy w wędzarniach powstałych kilka kroków od przystani rybackiej. W chłodne wieczory grillowaliśmy ryby w ogrodzie przy szumie fal, rozgrzewaliśmy się czerwonym winem czy naparem z imbiru i jakoś polska kapryśna pogoda wcale nam nie przeszkadzała. Odwiedziliśmy w tym czasie Kołobrzeg, gdzie wejście do pierwszej lepszej smażalni przy promenadzie wcale nie zakończyło się tragedią. No dobra, bezsmakowa zupa rybna z makaronem była porażką (9,50 zł), a tatar z łososia (14,50 zł) można było pominąć, ale ryby wspominam bardzo dobrze. Zarówno delikatne, smaczne mięso w chrupiącej panierce, jak i pieczone z warzywami i podawane na plackach ziemniaczanych nie były wprawdzie kulinarnymi wyżynami, ale złożyły się na porządny, uczciwy posiłek. Była to smażalnia Belona tuż obok latarni morskiej, a wpadliśmy tam tylko dlatego, że w polecanej sąsiedniej smażalni Rewiński ustawiła się niebotyczna kolejka i tak czy owak nie byłoby szans na znalezienie wolnego stolika. Po kilku dniach wyruszyliśmy dalej na wschód, do Ustki, która zachwyciła nas swoim wyjątkowym, uroczym klimatem osady rybackiej i piękną architekturą. Zatrzymaliśmy się w domu wakacyjnym Mistral, na parterze którego mieści się kawiarnia i cukiernia. Rano w Café Mistral wydawane są śniadania dla gości hotelowych, a później jest ona ogólnodostępna dla mieszkańców i turystów. Można tam nabyć pyszne, ręcznie robione krówki usteckie, zjeść smaczne ciasta i napić się kawy. Z mojego doświadczenia nad polskim morzem pod względem kulinarnym nie było wcale tak tragicznie, jak to się czasem opisuje. Owszem, miałam często smutne wrażenie, że w nadbałtyckich miejscowościach budek z kebabem jest więcej niż smażalni ryb, a te ostatnie z kolei nie zawsze pachną atrakcyjnie. Jednak w tym gąszczu kiczu, zapiekanek, pizzy na kawałki i żarcia na wagę można niejednokronie znaleźć naprawdę wspaniałe miejsca. Dym na Wodzie, choć z zewnątrz zupełnie się nie zapowiadał, był pięknym odkryciem nad Bałtykiem. Świeże jedzenie, polskie, lokalne produkty, atrakcyjna prezentacja dań i smak, którego się nie zapomina (te mule w cydrze śnią mi się do dziś!). O Dymie na Wodzie napisałam osobno, bo takiego miejsca nie możecie przegapić! Kolejny przystanek – Łeba i pustka w głowie jeśli chodzi o miejsca z dobrym jedzeniem. Skusiliśmy się tam na flaczki z kalmarów i zwyczajną smażoną rybę, w ładnie wyglądającym ogródku tuż przy rzece (U Dettlaffa). Był to chyba najsłabszy zestaw, jaki próbowaliśmy podczas bałtyckiego wypadu, ale wciąż – tragedii nie było. Flaczki były dobre, a ryba okazała się chrupiąca i smaczna; narzekałam jedynie na frytki, ale w Krakowie przyzwyczajona jestem do świeżo robionych, domowych albo belgijskich frytek. Szkoda, że Łeba nie miała swojego Dymu na Wodzie… Miała za to Café n°5, gdzie ujął mnie nie tylko fenomenalny deser z mascarpone i musem truskawkowym domowej roboty (zjadłam dwie porcje, nie żartuję), ale i niezwykła uczciwość właścicielki tej niewielkiej kawiarenki. Przy płaceniu rachunku miałam wątpliwości, czy nie nadpłacam kilku złotych za herbatę. Przy wyjaśnianiu tej sytuacji miało miejsce pewne nieporozumienie, przez które myślałam, że to ja źle sprawdziłam jej cenę. Wyszliśmy więc, kierując się w stronę pensjonatu. Wierzcie lub nie, ale po dobrych pięciu czy siedmiu minutach spaceru, kiedy ja już zapomniałam o całej sprawie, właścicielka Café n°5 zatrzymała się samochodem na pasach, przez które mieliśmy przejść, wybiegła zaaferowana z auta i oddała mi siedem złotych, kilkakrotnie przepraszając za pomyłkę. To się nazywa uczciwość i troska o klienta! I to nawet nie klienta – jak myśli pewnie wielu restauratorów – lecz turystę, który przecież “i tak nie wróci”. Kolejnego dnia wybraliśmy się dalej na wschód, zahaczając najpierw o piękną latarnię morską w Stilo (widok z niej jest zachwycający). Następnie – w Lubiatowie – raczyliśmy się, w ramach odpoczynku od ryb, całkiem niezłą... pizzą z pieca w jedynej otwartej przy plaży restauracji, znajdującej się tuż przy parkingu na skraju lasu. Skusiłam się tam też na ręcznie lepione pierogi z łososiem, które okazały się absolutnym hitem. Jeśli tam będziecie, koniecznie ich spróbujcie – delikatne ciasto, pełen smaku farsz, podawane z kapką śmietany. Niestety nazwa lokalu wyleciała mi z głowy, ale są tam chyba tylko dwie restauracje i wątpię, by druga również miała w ofercie pizzę, więc łatwo znajdziecie właściwe miejsce. Co dalej? Półwysep helski. Tu mieliście wiele miejsc do polecenia, szczególnie w Jastarni, tam jednak, ze względu na porę, mogłam skusić się tylko na doskonałe ciasta w rekomendowanej przez was Werandzie-Ogrodnicy (tort bezowy – 12 zł, królewskie ciasto Werandy – 15 zł) i mrożoną herbatę (7 zł). Żałowałam, że czas na kolację zarezerwowałam w Helu, bo bardzo przyjemnie siedziało się w tym słonecznym wnętrzu pośród kwiatów i w plażowych siedziskach z wikliny. Serwowane dania na sąsiednich stolikach też wyglądały atrakcyjnie. Obsługa była zdezorientowana i dość wolna, ale i tak dla tego klimatu chętnie bym tam wróciła przy kolejnej wizycie w Jastarni. Jeśli Hel, to Maszoperia. Kultowe miejsce istniejące od 35 lat, którego najstarsza część znajduje się w zabytkowym rybackim domu z 1830 roku. Faktycznie – wnętrze tworzy tam wyjątkowy klimat i na czas posiłku można przenieść się w zupełnie inny świat. Niestety my odebraliśmy je jako smutne i ponure, bo przez cały czas byliśmy jedynymi gośćmi, a dodatkowo po obejrzeniu zdecydowanie za długiego menu zaczęłam się zastanawiać, czy to aby na pewno najlepsze miejsce na jakikolwiek posiłek. Tym bardziej, że nie trudno nie zauważyć, ale bardzo trudno uzasadnić obecność (oczywiście stosownie oznaczonych w menu) dań kuchni “japońskiej” (paluszki z kraba!), “francuskiej” (ślimaki!), “włoskiej” (łosoś na melonie!), a nawet “meksykańskiej” (ośmiorniczki w sosie “moho”!). Nie, to nie jest żart. Chciałabym, by był. Mimo wszystko postanowiłam zostać (w końcu to knajpa polecana jako pierwsza w Helu, innej na liście nie miałam) i z “lekką” dozą podejrzliwości zaczęłam próbować dania: niezłe śledzie po kaszubsku (16 zł) i w śmietanie z pulkami, czyli ziemniakami w mundurkach (12 zł), potem zamulające klopsiki z dorsza w gęstym, koperkowym sosie (25 zł) oraz risotto z krewetkami (32 zł). Przy tym ostatnim nie mogłam przeboleć, że właśnie na to zdecydował się mój towarzysz, bo to danie, tak jak przewidziałam, było przecież skazane na klęskę. Porcje były obfite i na pewno każdy turysta zaspokoi głód w tej rybackiej chacie, ale przy kolejnej okazji tym turystą raczej nie będę ja. W końcu przyszedł czas na Sopot i restaurację Bulaj, którą wpisałam sobie na listę polskich restauracji do odwiedzenia po tym, jak przeczytałam świetny wywiad z Arturem Morozem w magazynie Food Service (wrzesień 2013). Lokal znajduje się tuż przy sopockiej plaży; wnętrze jest dość przeciętne, a ogródek jeszcze bardziej, ale za to w trakcie oczekiwania na zamówienie można powylegiwać się w hamaku albo pospacerować po piasku. Menu jest króciutkie, zmienia się sezonowo, przeważają w nim propozycje rybne, chociaż wielbiciele mięsa też znajdą coś dla siebie. Obsługa, choć nieco powolna, jest bardzo sympatyczna, a atmosfera wyluzowana i bardzo nieformalna. Idealne miejsce na relaksujący lunch przy plaży czy niezobowiązującą kolację we dwoje (z pierwszego piętra roztacza się pewnie piękny widok na morze). Wszystko, czego próbowaliśmy, było genialne w swej prostocie. W Bulaju czuć dbałość o jakość produktu i o najprostsze, lecz ciekawe smaki. Zaskakujący, marynowany szczupak w zalewie octowej (21 zł) podany w słoiczku, czy pięknie zaprezentowana oryginalna mozzarella di bufala (29 zł) z szyjkami rakowymi, awokado i sezamem (29 zł) okazały się świetnym wstępem do tej rybnej uczty. Następnie danie flagowe, często zamawiane przez gości w Bulaju – fenomenalny, ponad półkilowy turbot (70 zł). Można wybrać większy na spółę lub mniejszy dla jednej osoby. Zajmuje cały talerz i wygląda imponująco. Po podaniu kelnerzy demonstrują, jak powinno się do niego zabrać. Ja zdecydowałam się na halibuta (41 zł) ze sporą ilością czosnku, świeżo zmielonym pieprzem i zieloną fasolką przyrządzoną na chrupiąco. Czekoladowy suflet (20 zł) z bratkami, które rosną w skrzynkach nieopodal stolika to deserowa poezja, ale chyba przebił go tort bezowy z musem truskawkowym (15 zł), który może nie wyglądał, ale za to jak smakował! Pozycja obowiązkowa. Po udanym obiedzie wyszliśmy wprost na niemal pustą plażę i po krótkim spacerze usiedliśmy przy świeżym soku z pomarańczy w pierwszym lepszym barze – byle w słońcu i byle przy morzu. Niebawem mieliśmy złapać samolot do Krakowa, a ja już tęskniłam za tym widokiem. Wciąż wyraźnie pamiętając smaki z Bulaja, pomyślałam sobie, że można nad tym Bałtykiem naprawdę dobrze zjeść, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Mam nadzieję, że ta relacja dała Wam kilka wskazówek, dzięki którym Wasz wypad nad polskie morze będzie jeszcze lepszy kulinarnie! Zapraszam też do przeczytania moich pozostałych relacji z podróży – z Brazylii, Portugalii, Gruzji czy Włoch oraz do obserwowania mnie na Instagramie. * Bądź na bieżąco:
Polecane Restauracje w Barcelonie. Lokalna kuchnia. Styczeń 2020. Tradycyjne, typowo lokalne restauracje, mają ściśle określony czas spożywania kolejnych posiłków. Obiad to godzina od około 13.30 do 15.30, kolacje od około 21.00 do 23.30. Jeśli to, czego szukacie to lokalna kuchnia, to zajrzyjcie na poniższą listę.
Projektowana przestrzeń znajduje się na ostatniej kondygnacji wysokościowego budynku zlokalizowanego w samym centrum Poznania. Wszystkie ściany obwodowe są w pełni przeszklone a za nimi rozpościera się widok na wspaniałą panoramę miasta. Siatka elewacji jest regularna a pomiędzy słupami wykonanymi z czarnego betonu znajdują się ogromne tafle szkła. Budynek ten znajduje się w geometrycznym centrum najważniejszej dzielnicy miasta. Góruje nad miastem niczym nowoczesna rzeźba. Na wyciętych kaskadach bryły obiektu znajdują się zielone dachy. Bar z widokiem na Poznań MUS Bar został zaprojektowany przez pracownię architektoniczną Główne pomieszczenia funkcjonalne lokalu skomponowane są wokół trzonu budynku, w którym zlokalizowano klatki schodowe oraz windy oraz główny trzpień konstrukcyjny. Zapewnia to łatwą komunikację pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami i tworzy defiladę z pełnym dostępem do widoku miasta. Z przestrzeni wydzielono dwie główne sale, każda z nich obsługiwana będzie przez osobny bar. W sali głównej zlokalizowano małą i kompaktową kuchnię z pomieszczeniami pomocniczymi. W tej przestrzeni znalazło się też miejsce na scenę, na której mają odbywać się kameralne koncerty muzyki jazzowej i klubowe live act’y. Dodatkowo z przestrzeni wydzielono biura oraz szatnie dla gości. Umeblowanie lokalu zaprojektowano jako mobilne, co pozwoli na dowolne kształtowanie przestrzeni w przypadku imprez o różnym charakterze. Do przestrzeni należą dwa tarasy, które również będą wyposażone w bary i siedziska. Latem będzie to idealne miejsce na spotkania koktajlowe oraz wydarzenia kulinarne. Projekt mebli powstał specjalnie dla tego miejsca a dizajnerzy zadbali aby materiał mebli idealnie dopełniał klimat przestrzeni. Siedziska zostały wybrane z minimalistycznej kolekcji polskiej firmy Noti. Oświetlenie miało na celu delikatne podkreślenie charakteru intymnej przestrzeni i zostało pomyślane jako miriady punktów świetlnych. Różne grupy oświetleniowe mają zapewnić możliwość zmian scen oświetleniowych w zależności od pożądanego efektu. Nastrojowe i zmienne natężenie oświetlenie jest kluczowe dla realizacji przestrzeni, które w założeniu ma pełnić różne funkcje. Oświetlenie stolików oraz barów będzie regulowane, aby zapewnić maksymalną możliwość ściemnienia natężenia światła. Wnęki okien podświetlane będą delikatnymi smugami światła, dzięki czemu istnienie lokalu w budynku będzie zaakcentowane. Projekt lokalu przewiduje zestawienie naturalnych i szlachetnych materiałów takich jak miedź, drewno, beton. Projektanci ze względu na bogactwo widoku jaki znajduje się za ogromnymi oknami zdecydowali się na maksymalne ograniczenie materiałów i kolorów. Na podłodze przewidziano gładź betonową w ciemnym, grafitowym kolorze. Elementy wykończeniowe ścian pomieszczeń oraz barów zaprojektowano jako kompozycje szlachetnych materiałów: miedzi, czarnej stali i czarnej siatki cięto-ciągnionej oraz drewna zastosowanego przy produkcji stołów i blatów. Dla kontrastu z białymi słupami i podciągami sufit wykończony będzie w ciemnym kolorze a jego przestrzeń pozostanie otwarta dodając do wysublimowanego dizajnu element industrialny. Projekt lokalu przygotowuje prestiżowa pracownia architektoniczna która jest odpowiedzialna za wystrój lokalu SQ w Starym Browarze, prywatnych rezydencji oraz wnętrz biurowych. Do projektu zaproszono również artystę grafika aby swoimi przestrzennymi pracami dopełnił charakteru przestrzeni. Bartosz Sucharski odpowiedzialny jest również za oprawę graficzną lokalu. Przygotował typofgrafię, logotyp oraz karty menu. Odpowiada również za przygotowanie plakatów na poszczególne wydarzenia artystyczne. W pracy naszego biura uważamy, że zapraszanie multidyscyplinarnego zespołu jest kluczowe dla rozwoju projektu oraz poszerzania granic naszej percepcji. W czasie projektowania urozmaicone o ciekawe indywidualności grupy mogą popychać rozwój projektów w nieznane dotąd rejony. Całość projektu wnętrz została wpasowana w skomplikowaną machinę nowoczesnego budynku. Wszystkie systemy pozwalające na funkcjonowanie wieżowca zostały subtelnie ukryte aby technologia była niewidzialnym elementem wspomagającym funkcje użytkowe. Nie wiedzie ona prymu nad podstawowymi wartościami jakimi kieruje się nasze biuro: człowiek najlepiej czuje się otoczony przestrzenią, którą rozumie oraz naturalnymi materiałami, których bogata faktura działa kojąco w czasach szybkości i popkultury. Czytaj też: Polska | Poznań | Wnętrza | Wieżowiec | Bar | Miasto | źródło: materiały prasowe / Bar z widokiem na Poznań
Bałtyk, Powiat Poznań: zdjęcia i 29 opinie na stronie Nicelocal.pl. Dane kontaktowe. Nowoczesny biurowiec z fantastycznym widokiem na miasto. 0 0. Odpowiedz.
BALTIC INFINITY to niepowtarzalny projekt dla tych, którzy cenią sobie wyjątkowy styl życia. Dzięki doskonałej lokalizacji tuż przy samej plaży BALTIC INFINITY zapewnia niezrównane widoki oraz pełen komfort 5-kondygnacyjny apartamentowiec stworzony został z najwyższą precyzją oraz dbałością o każdy zaprojektowana bryła budynku pozwala cieszyć się niepowtarzalnym widokiem z większości apartamentów jednocześnie zapewniając pełną prywatność ich jest połączeniem stylowej architektury oraz ekskluzywnych wnętrz. Szczegółowo opracowane rozkłady apartamentów oraz wysoki standard wykończenia pozwalają na w pełni funkcjonalne wykorzystanie przestrzeni. Jasne kolory w połączeniu z dużą ilością światła nadają całości przestrzeni oraz została idealnie wkomponowana w otoczenie zyskując przy tym przyjazny klimat każdego z mieszkańców proponujemy skorzystanie ze specjalnie przygotowanej strefy wellness & SPA, którą zaprojektowaliśmy z myślą o ich wewnętrznej równowadze i spokoju. Do dyspozycji gości przygotowaliśmy całoroczny basen z widokiem na morze, jacuzzi, kompleks saun oraz gabinetów SPA Z pewnością dla wielu stanie się ona miejscem wypoczynku i relaksu, podczas gdy najmłodsi goście spędzą miło czas w utworzonym dla nich kids wygody przyszłych użytkowników zaprojektowano dwupoziomowy garaż gości głodnych wrażeń smakowych czekać będzie kompleks restauracji, które bez wątpienia zachwycą różnorodnością smaków. Czytaj więcej
Bimbar - knajpa z widokiem na Pestkę, czyli nowe miejsce w Poznaniu. 1 czerwca, w Dzień Dziecka, na kulinarnej mapie Poznania pojawiło się zupełnie nowe miejsce. Bimbar powstał tuż przy
Jak co tydzień, mamy dla Was listę 5 najciekawszych kawiarni. Tym razem udajemy się do Poznania. Wybór nie jest łatwy, gdyż w Poznaniu nietrudno jest o dobrą kawiarnię. Co tym razem bierzemy pod uwagę? Wystrój i kuchnię! Bo kto z nas nie lubi pić kawy i zajadać się czymś pysznym w dobrej atmosferze? Lubimy oryginalność, dlatego wytypowaliśmy właśnie te miejsca! Chcesz zatrzymać lato na dłużej? Jest na to sposób! 1) Piece Of Cake ul. Św. Wojciecha 27 W szczególności urzekł nas z pozoru chaotycznie zaaranżowany ogródek, w którym można napić się kawy i zajadać pyszne ciasta. Załoga Piece przywozi wysokiej jakości kawę z berlińskiej palarni The Barn i parzy w dripie i aeropresie. Co do kawy? Serniki, brownie i ciasta marchewkowe! 2) Weranda Caffe ul. Świętosławska 10 Znane miejsce na mapie Poznania, tuż przy Starym Rynku. Weranda słynie z efektownego wystroju, który kusi wielu odwiedzających. Ogródek odcięty od zgiełku ulic zachwyca wszechobecną zielenią. To miejsce, w którym choć na chwilę można się wyciszyć. 3) Minister Cafe ul. Ratajczaka 34 Kawiarnia znajduje się tuż nad Ministerstwem Browaru i założona jest przej jego właścicieli. Śniadania i lunchowe menu w towarzystwie (dość głośnej muzyki). Miejsce często odwiedzane przez mężczyzn. Dlaczego? Może to kwestia wystroju, a może szeroki wybór w menu. Oprócz kawy, dostaniemy tam też piwo (kraft) i przekąski. 4) Stragan ul. Ratajczaka 31 Zaliczana do 25 najlepszych kawiarni na świecie (wg. rankingu BuzzFeed). Choć wystrój jest dość prosty, to jest tu przytulnie. W lokalu organizowane są darmowe warsztaty, podczas których można zdobyć potrzebne informacje dotyczące kawy i nauczyć się jej parzenia. Dostaniemy tam pyszne ciasta i burgery. A to wszystko przygotowane przez zespół, który tworzy to miejsce z pasją. 5) Różove ul. Wodna 23 Słodkie ciasta i słodki, różowy wystrój. Właściciele kawiarni podeszli do niej z pomysłem. Na licznych półkach znajdziemy mnóstwo bibelotów, w tym lalki i zabawki, które umilają czas najmłodszym gościom. Co do jedzenia? My polecamy nasz ulubiony sernik z owocami leśnymi (niebo w gębie!). Oprócz tego znajdziecie dużo deserów i pysznych, świeżych koktajli. @
Hotel Szafir. Skorzystaj z bogatej oferty atrakcji regionu i samego hotelu, zarezerwuj miejsce na weekend w Jastrzębiej Górze. Już od 800 zł /os./pobyt. Pakiet SPA Przyjaciółki. HB – Śniadanie i obiadokolacja. 2 noce. Zobacz szczegóły. Już od 790 zł /os./pobyt. Pakiet SPA Otuleni Ciepłem.
Są takie miejsca w Poznaniu, gdzie wypijecie kawę albo kieliszek dobrego wina, delektując się równocześnie widokiem zabytkowych kamienic. To może być również pomysł na romantyczną kolację przy zachodzie słońca. Znalazłem dla Was 4 miejsca z widokiem na Poznań, które jak się okazuje są mało znane nawet poznaniakom. Taras na dachu Hotelu Kolegiacki Taras na dachu Hotelu Kolegiacki to miejsce tuż obok Starego Rynku. Z tarasu roztacza się ładny widok na Stare Miasto, można podziwiać dachy zabytkowych kamienic, a także bardzo dobrze widać dawne Kolegium Jezuickie i kościół farny przy placu Kolegiackim. Mają dobrą kawę i desery. Na taras wjedziecie windą z holu hotelu, a ostatni, krótki odcinek na sam dach, trzeba pokonać schodami. Pewnym minusem jest to, że taras jest słabo osłonięty przed słońcem, w miejscach nieosłoniętych trudno wytrzymać w upalne dni. Adres: Taras na dachu Hotelu Kolegiacki, Plac Kolegiacki 5. Twelve Cocktail Bar Drugie miejsce, z którego możecie podziwiać Poznań z dachu, to Twelve Cocktail Bar. Twelve znajduje się na dachu jednej z najpiękniejszych poznańskich kamienic, na 5 piętrze kompleksu Młyńska 12. Serwują tam przede wszystkim cocktaile, ale możecie do nich wpaść również na kawę albo sok. W czwartkowe wieczory organizowane są Jazzowe Czwartki z muzyką na żywo, a od niedawna także w środy odbywają się cykliczne wieczory muzyczne. Widok na Poznań moim zdaniem jeszcze lepszy niż z tarasu Hotelu Kolegiacki. Adres: Twelve Cocktails & CO., ul. Młyńska 12. Restauracja Gajowa12 Niewiele osób wie, że również Restauracja na Gajowej posiada taras widokowy, są tam właściwie dwa tarasy. Sama restauracja znajduje się na parterze budynku i posiada bardzo ładny wystrój z piecem kaflowym, który nadaje klimat temu miejscu. Na tarasy trzeba wjechać windą. Z pierwszego tarasu roztacza się ładny widok na Stare Zoo i ulice Grunwaldzką oraz Bukowską. Z drugiego tarasu mamy widok na Bałtyk. Bardzo dobrze są też widoczne tereny Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdyż miejsce to znajduje się naprzeciwko MTP. Adres: ul. Gajowa 12. Taras widokowy Galerii MM Ostatnie miejsce to Galeria MM przy skrzyżowaniu ulic Św. Marcina i alei Marcinkowskiego. Na trzecim poziomie znajduje się taras widokowy, który jest częścią centrum handlowego. Jest tam również restauracja. Widok z tego miejsca nie jest jednak już tak imponujący. Widać aleje Marcinkowskiego i ul. Podgórną. Warto jednak odwiedzić to miejsce, tym bardziej, że są tam organizowane różne wydarzenia. Między innymi Restauracja „Na Tarasie” organizuje Niedzielny Chillout z muzyką na żywo. Pamiętajcie, że tarasy widokowe na dachach są czynne zazwyczaj w okresach kwiecień-październik. Mogą być też niedostępne w czasie złej pogody, wtedy najlepiej zadzwonić i upewnić się czy taras będzie otwarty. Jeśli znacie jeszcze inne, podobne miejsca w Poznaniu, gdzie można się napić kawy, podziwiając panoramę Poznania, to dajcie znać w komentarzach. Początkowo planowałem jeszcze napisać o MUS bar&view w wieżowcu Bałtyk, z którego roztacza się piękny widok na Poznań. Porzuciłem jednak ten pomysł z dwóch powodów: po pierwsze nie jest to taras na otwartym dachu, a po drugie Mus bar w okresie letnim jest otwarty tylko w piątki i w soboty, i to dopiero od godziny Nie będziecie więc mieli zbyt dużo okazji, żeby wpaść do nich na kawę czy drinka. Przydatne linki: Taras na dachu Hotelu Kolegiacki Twelve Cocktails & CO. Restauracja Gajowa12 Taras widokowy Galerii MM
Na pierwszym piętrze powstanie również restauracja z widokiem na płytę lotniska, oraz specjalnie zaprojektowany lotniczy plac zabaw. Powstanie dla dzieci, które razem z rodzicami będą czekać na podroż. Pasażerowie wybierający podróż klasą biznes Lufthansą, będą mogli skorzystać z nowoczesnego saloniku VIP.
W samym sercu Poznania znajduje się nowoczesny biurowiec Bałtyk. Jego charakterystyczna bryła jest widoczna prawie z każdego miejsca w centrum. Budynek wygląda z każdej strony inaczej. W zależności od tego, gdzie się znajdujemy rozszerza się lub zwęża, raz jest szeroki, to znów cienki jak ołówek. Cofnijmy się na chwilę do lat dwudziestych XX wieku. W latach 1928-29 powstał w tym miejscu czterokondygnacyjny budynek, który zbudowano na Powszechną Wystawę Krajową. W budynku znajdowała się restauracja „Bałtycka”, przekształcona później w bar „Uniwersalny”. W ostatnim okresie swego istnienia lokal stał się barem mlecznym „Przysmak”. W budynku mieściła się również księgarnia i sklep Cepelii. Księgarnię pamiętam bardzo dobrze, był tam też dział muzyczny i często przed księgarnią ustawiały się długie, bardzo długie kolejki, gdy np. pojawiła się nowa płyta Lady Pank, albo innego zespołu. Kino Bałtyk Budynek ten słynął jednak przede wszystkim z kina. Kino zostało otwarte 8 lipca 1929 jako i nazywało się „Kino Stylowe”. Było to bardzo eleganckie kino z widownią na 1000 miejsc, posiadało balkon i loże. W 1933 roku zmieniło nazwę na „Kino Oświatowe”. W czasie II wojny światowej było zamknięte, a działalność wznowiło 5 października 1945 pod nazwą „Kino Bałtyk”. W Bałtyku byłem na wielu filmach. Pamiętam jak staliśmy z kumplem w długiej kolejce, która ustawiła się jeszcze przed otwarciem kas, żeby dostać bilety na „Commando”, które było wtedy wielkim hitem. Bałtyk miał ciekawy, zmieniający się neon promujący kino, jeden z ciekawszych w Poznaniu. Ostatni seans odbył się 19 lipca 2002 o godz. Wyświetlono film „Kino Paradiso”. Rozbiórka Bałtyku rozpoczęła się w listopadzie 2003. Od strony ul. Bukowskiej stanął hotel Sheraton, był to pierwszy w Poznaniu hotel 5-gwiazdkowy. Jego otwarcie nastąpiło w roku 2006. Rok później działka na której obecnie znajduje się Bałtyk oraz Concordia Design, została sprzedana firmie VOX. Nowy właściciel odnowił Concordię, a na nowy budynek został rozpisany konkurs. Wyniki konkursu, a szczególnie zwycięski projekt nie zachwyciły jednak inwestora i trzeba przyznać, że słusznie, bo nie były to najlepsze projekty. Doprowadził więc do zatrudnienia w 2010 roku holenderskiej pracowni MVRDV. Holendrzy dość długo myśleli nad projektem, jednak postawienie budynku wraz z placem trwało krótko, prace ukończono w 2,5 roku. Uroczyste otwarcie biurowca odbyło się 2 czerwca 2017 roku. Holendrom zależało na tym, żeby budynek był ciekawy, ale również na tym, aby wpisał się w cały kontekst miejsca. Chcieli również, żeby między Concordią a Bałtykiem było jak najwięcej wolnej przestrzeni. Aby uzyskać tą przestrzeń, zaprojektowano charakterystyczne podcięcie budynku – Bałtyk zajmuje tylko 30% działki budowlanej. Konstrukcja sięga za to 67 m w górę, ale i tak nie jest to najwyższy budynek Poznania. Jednak miejsce, na którym stoi biurowiec, znajduje się dość wysoko nad poziomem morza, co sprawia że Bałtyk znacząco dominuje w mieście. Architektura budynku nawiązuje do poznańskiego modernizmu, z Okrąglaka zaczerpnięto motyw okien umieszczonych w strukturalnych ramach, czyli tzw. żyletek. Żadne piętro nie jest takie samo, na najniższej kondygnacji znajduje się Starbucks, wyżej, na dwóch piętrach zajmuje miejsce Fabryka Formy – znane centrum fitness. Na 15 kondygnacji ulokował się MUS Bar & View, najwyżej położony bar w Poznaniu, z którego możemy podziwiać panoramę miasta. Przystań Sztuki to otwarta przestrzeń między Concordią a Bałtykiem, kameralny skwer z drzewami, ławkami, kawiarniami dostępnymi dla każdego. Latem można tutaj obejrzeć film podczas pokazów kina plenerowego, posłuchać muzyki granej na żywo lub też obejrzeć wystawę rzeźb lub fotografii. Bałtyk ma na koncie kilka prestiżowych nagród, wygrał XI edycję plebiscytu serwisu i otrzymał tytuł „Bryła Roku 2017”. W 2018 roku otrzymał nagrodę im. Jana Baptysty Quadro za najlepiej zaprojektowany i zrealizowany obiekt architektoniczny oddany do użytku w 2017 w Poznaniu. Miałem okazję podziwiać Poznań z samego dachu Bałtyku, nie z Mus Baru, lecz z dachu, widok jest naprawdę imponujący. Poniżej kilka zdjęć. Podobne artykuły: Ostatni dzień wystawy „Mama, I’m Coming Home” przy Bałtyku
.
  • obj1xg8ao1.pages.dev/827
  • obj1xg8ao1.pages.dev/700
  • obj1xg8ao1.pages.dev/373
  • obj1xg8ao1.pages.dev/755
  • obj1xg8ao1.pages.dev/403
  • obj1xg8ao1.pages.dev/748
  • obj1xg8ao1.pages.dev/232
  • obj1xg8ao1.pages.dev/616
  • obj1xg8ao1.pages.dev/88
  • obj1xg8ao1.pages.dev/947
  • obj1xg8ao1.pages.dev/736
  • obj1xg8ao1.pages.dev/135
  • obj1xg8ao1.pages.dev/127
  • obj1xg8ao1.pages.dev/912
  • obj1xg8ao1.pages.dev/664
  • bałtyk poznań restauracja z widokiem